piątek, 02 marca 2007

yhyuuyyyyyyy



Jak zwykle nadciągamy , powracamy z wielkim hukiem , jak zwykle niczym świeże bułeczki dostarczamy sibie i swoje informacje (nierzadko skradzione), jak zwykle piszemy dlatego ,że wydarzył się nie byle jaki bubel a mianowicie :


Dokładnie 1 marca wczesnym wieczorem , kiedy na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy dziewczyny z winx usłyszały hałas donoszący się z dworu. Wypadły przed Alfeę gotowe stoczyć kolejny bój i co ujrzały?? Drągali z miotłami w marynarkach z herbem Griffindoru. (przeczytaj jeszcze raz tą nazwę szkoły.. z czym ci się kojarzy? :))

- O! Nareszcie nowy zespół sprzątaczy. Tamci byli do bani nie zamiatali w kątach. - zauważyła radośnie Stella na co Muza bumcnęła ją w ramię:
- Cicho głupia! Nie widzisz ,że tam stoi Faragonda i gada z jakimś dziadkiem? To musi być ktoś ważny.
I wtedy rozległ się charakterystyczny ,trochę skrzeczliwy głos dyrektorki Alfei:

- Proszę wszystkich o ciszę i uwagę. Oto wasi nowi koledzy i koleżanki. Przybywają prosto z Angli z Hogwartu.
Wśród wróżek rozległy się ciche szmery i chichoty. Wszystkie oczy skierowane były na grupkę uczniów Griffindoru.

- Pragnę wam teraz przedstawić dyrektora Hogwartu Albusa Dumbledora , któremu oddaje głos:

Siwy starszy pan z długą brodą i w powłóczystej niebieskiej szacie ruszył ku Faragondzie.

- Witajcie moi drodzy. Jak moja poprzedniczka wspomniała pochodzimy z daleka i przybyliśmy tu korzystając z programu "magicznej wymiany" uczniów. Najbliższe dwa miesiące nasi uczniowie i nauczyciele spędzą w Alfei w celu wymiany doświadczeń i wiedzy magicznej. Uczyć was będą profesor McGonagall transmutacji - Tu kobieta o szlachetnych rysach twarzy w wielkim kapeluszu skłoniła nieco głowę
- Ej co to jest transmutacja?- zapytała Stella ale żadna z dziewczyn nie odpowiedziała. Tymczasem Dumbledor kontynuował:
- Profesor Trelawney ;wróżbiarstwa - Tymrazem wysoka ,szczupła kobieta w niesamowicie grubych okularach pomachała energicznie do grupy zebranych.- profesor Sprout ; zielarstwa oraz profesor Hagrid opieki nad magicznymi stworzeniami .- Ogromny wielkolud krzyknął "siema" i oblał się rumieńcem -A teraz moi drodzy wmieszajcie się w tłum i poznajcie nawzajem - rzekł z uśmiechem Albus poczym zszedł z katedry. (katedra - podwyższenie).

Uczniowie Griffindoru byli o dwie głowy wyżsi od wróżek.
- Ty, Flora zobacz jaki śmieszny koleś w okularach - zarechotała Bloom
- Mam na imię Harry - odezwał się czarnowłosy chłopak na co Bloom zarumieniła się
- Masz coś na czole , wyrąbałeś w słup czy co? - zapytała Stella na co odpowiedziała jej Hermiona z nutką litości w głosie:
- to blizna. Ja jestem Hermiona. Czytałam o was, elfach ...
- E!E!E! nie jesteśmy elfami tylko wróżkami - przerwała jej z oburzeniem Tecna.
- macie skrzydełka jesteście małe więc wyglądacie mi na elfy. Och! tak mało wiem o waszych zaklęciach! nigdzie nie mogłam tego znaleźć... Podobno każda z was ma osobną moc i w grupie tworzycie jedną całość.
-...
-...
-...
- A ja umiem robić kfiatek! - krzyknęła entuzjastycznie Flora
-ja nie..- odpowiedziała Hermiona ze spuszczoną głową.
- Choo nauczę cię. - i oddaliły się razem w strone lasu


Tymczasem Harry tłumaczył dziewczynom jak używać różdżki
- Nie wymachuj mi tym patykiem! - warknęła Stella ,która najwyraźniej nic nie rozumiała z tego co mówi Harry , poczym ruszyła spowrotem do Alfei. Po drodze odbiła się od czegoś twardego , wysokiego i... rudego.
- Ojej! Przepraszam nic ci nie jest?
- nie... poza wstrząsem mózgu ,połamanymi gnatami , kilkoma siniakami zupełnie nic. Ale uważaj gdzie stoisz. Kim w ogóle jesteś?
- Jestem Ron. Ron Weasley. - Odpowiedział speszony.
Proces poznawania się był bardziej skomplikowany niż mogłoby się wydawać. Jednak pod koniec dnia Harry zaprzyjaźnił się z Bloom. Łączyły ich te same cele , podobna przeszłość i przeznaczenie ; oboje nie mieli rodziców (tzn. Bloom nie wie czy żyją) , oboje poszukiwali skrzętnie ukrywanej prawdy, i walczyli z najpotężniejszymi wrogami. Potter rozumiał także Muzę ,która wcześnie straciła matkę. Cóż za sielanka!. A nasza gazeta? Nasza gazeta skumała się z "prorokiem codziennym" i nawzajem dostarczamy sobie niusy i plotki (fajnie nie?) I właśnie od nich dowiedzieliśmy się ,że do chmurnej wieży zawitali uczniowie Slytherinu ze Snapem na czele a czerwoną Fontannę odwiedzili Hufflepuff i Krukoni. Ponadto GORĄCA INFORMACJA DLA FANÓW CZARNYCH CHARAKTERÓW:
podobno Icy szybko znalazła wspólny język z Draco Malfoyem. Nic dziwnego...

CDN. BĄDŹCIE Z NAMI !!!!!
tekst, ilustracje by:

Lilith Mason ( filmowa Icy) Nie daje za wygraną!

Po raz pierwszy od pamiętnych czasów rewolucji w Ugandzie pozwolono nam wejść na plan filmowy "winx club"!. Oczywiście pod pretekstem zwiedzenia planu. Jako jedna z dziennikarek ,wysłana przez redaktorkę naczelną , postanowiłam wywęszyć jakiś smród. I tak niewinnie krążąc między kamerą a kubłem na śmieci dojrzałam JĄ ; dygocącą z zimna z sinymi ustami ,które wiecznie podmalowywała jakaś stara ropucha. Mimo tych wszystkich zabiegów wiedziałam...Wiedziałam ,że... Jest jej zimno! Nie dało się tego ukryć. Icy , wiedźma posiadająca władzę nad lodem , Królowa śniegu, kochająca chłód i bezwzględną formę kostki lodowej narzekała na mróz. Podeszłam po cichu i zagadnęłam:
- Jak się masz Lily? Jestem redaktorką w Gazecie winx.
- O nie... - rzuciła przewracając oczami nie wiedzieć czemu.
Po chwili przygotowała się psychicznie do rozmowy a kobieta (słynna charakteryzatorka : Judy June) skrzętnie mi się przyglądała ,czesząc włosy Icy.

- Słyszałam o twoim publicznie złożonym zażaleniu i konferencji prasowej (na którą nas nie zaprosiłaś ), na której oświadczyłaś ,że nie będziesz pozwalać dłużej robić z siebie muflona na planie. Czy wytłumaczysz nam , zwykłym ,szarym ludziom o co chodziło?
- Tak , oczywiście. Mojej bohaterce , Icy , wciąż obcina się role. Wprowadza się Darkara , którego osobiście uważam za przerost formy nad treścią ,przez co moja rola znacznie się skraca.
- Och!
- Pachnie mi to próbą powolnej eliminacji Icy z akcji.
- A co z trzecią serią ,na którą wielu fanów Icy tak czeka?
- Powiem tylko tyle ,że to kolejny skandal. Mojej filmowej siostrze Darcy trafiło się prawie dwa razy więcej tekstu niż mi.
- co oznacza?
- co oznacza ,że pooglądacie więcej Darcy niż Icy.
- Co zamierzasz w związku z tym?
Lily jakby rozpromieniała i zaczęła z pasją:
- Acha! No więc zamierzam poprowadzić kampanię przeciwko tępieniu eskimosów! W ten sposób ludzie zwrócą uwagę na tych z bieguna i może bardziej polubią moją postać.
-... świetny pomysł.
- Nie dam za wygraną - ciągnęła - Winx zawsze mają ogromne role i zarobki
- bo to bajka o winx...
- nieważne!
- Proszę pani..- wtrąciła się Judy June (charakteryzatorka) - Kątem oka zauważyłam ,że mój przyjaciel Ochroniarz Ed spuścił ze smyczy swojego Owczarka Niemieckiego Ausweisa. Wydaje mi się ,że powinna pani zaijać się stąd.
-... Ok no to było miło , do zobaczenia Lily!
- o nie....

I tak właśnie przebiegła rozmowa z Lilith Mason. Wiemy ,że jest rozżalona , ma zły humor, jest jej zimno i ,że w 3 serii możemy podziwiać fenomenalną grę aktorską Jennifer O'Neal (darcy). Chyba na to czekaliśmy!

tekst by:

il. by:


Pomóż Stelli dostać się do róży dającej spory zastrzyk energii i mocy:

14:10, gryffin77 , Nr.3.
Link Komentarze (16) »
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki: