niedziela, 15 października 2006



cena: bezcenna



WINX KONTRA WITCH!!!!



Stało się to co się stać musiało. A mianowicie: Winx i witch oficjalnie pokłócone , nie chcą ze sobą rozmawiać a co więcej! Konflikt był tak zajadły ,że dziewczęta z obu dotychczas sprzymierzonych grup , postanowiły rozegrać mecz siatkówki (wszystkie ruchy dozwolone) . Ależ się będzie działo! Pytacie czego dotyczył owy konflikt? Otóż , jeden z bardzo oczywiście dzielnych redaktorów gazety (ja) , cierpiący na głód informacji i skandali postanowił śledzić Bloom w drodze na zakupy. Droga była zawiła i pełna niebezpieczeństw. Gdy wreszcie redaktor dotarł do miasta (na wpół zjedzony przez aligatory) trafił do sklepu odzieżowego "gumowa podeszwa" .Aby nie zostać rozpoznanym podszył się pod manekina i stał w bezruchu czekając co nastąpi. Bloom interesowało obuwie sportowe , różowe.. Gdy wreeeeszcie czarodziejka wybrała upragnioną parę zółtych trzewików rozległ się huk.
- Sory Zena , ale ja pierwsza upatrzyłam sobie te papcie. Musisz poszukać innych. - Niewątpliwie był to głos Will z W.I.T.c.H!!
- Ani mi się śni! Zbierałam pieniące przez 3 lata żeby je kupić!
I wtedy dziewczyny zaczęły się dziko szarpać i rzucać obelgami na prawo i na lewo. Na to wszystko weszła Icy zajadając się pomarańczowym sorbetem.
- O! Moja ulubiona czarodziejka! Jak leci?
- Ona mi wzięła papcie! - krzyknęła zapłakana Bloom na co Icy jadowicie się uśmiechnęła i już , już chciała coś powiedzieć gdy usłyszała słowa Will:
- Wy z Winx wszystkie jesteście niedorozwinięte i macie krzywe nogi. O, takie jak ten ohydny manekin w obdartych ciuchach
- co proszę? - wtrąciła się Icy.
- Słyszałaś ,jeśli się nie zgadzasz wyzywam was na pojedynek.
- Dobra!! - krzyknęła zajadle Icy - Kickboxing , szermierka bez zabezpieczeń czy sporty extremalne wybieraj rudy kaszalocie!
- Siatkówka.
- ?
-?
- No , to do zobaczenia w sobotę o 9 i
weźcie całą swoją paczkę.. Jak się nie pojawicie to znaczy ,że tchórzycie , jak wygracie dostaniesz kapcie.

Bloom zacisnęła tylko zęby i wysyczała "zgoda" Will odeszła. Z butami. Icy spojrzała na Bloom:
- I co .. ?
- Zawieśmy broń i zagrajmy razem , w pojedynkę nie mamy szans... - stwierdziła Bloom
- Hmm no dobra w sumie to sprawa honoru.

I tym akcentem decyzja została podjęta. Trix i winx w jednej drużynie! tego jeszcze nie było!


text,
ilustracje
by:


Winx kontra witch c.d

Mecz rozegrany. Nasz recenzent opisał go następująco:
Godzinę przed meczem obie drużyny zebrały się w przeciwległych szatniach.Trenerem Winx była Faragonda a witch babcia Hay lin (wiecie , ta stara) po 20 minutach wyszły na salę gdzie powitały ich tłumy fanów i kibiców. Wśród nich byli także chłopcy z winx i Witch. Ich nastawienie do siebie wbrew wszelkim pozorom było pozytywne - komentowali ostatnio rozegrane mistrzostwa magix w krokieta.
Gra rozpoczęła się punktualnie o 8:00. Przez pierwsze 15 minut prowadził Witch, lecz po dzikim serwie Muzy sytuacja diametralnie uległa zmianie. Muza wypuściła na światło dzienne swój temperament i odpierała wszystkie ataki , blokowała wszystkie piłki i zdobywała z dziką satysfakcją następne punkty. Riven nie był oczywiście temu obojętny , wskoczył na barierkę i wykonał taniec żurawia . Jak komentują jego koledzy (którzy po tańcu żurawia już się nie przyznają do znajomości z Rivenem) uczynił to z radości .
Połowa meczu rozegrała się na korzyść winx ale niestety podczas biegu do piłki "dzika" Muza wpadła na Stellę wpatrzoną w swoje paznokcie i runęła jak długa na podłogę. Kontuzjowana zeszła z boiska a zastąpiła ją Icy. W.i.t.c.h nadrabiało stratę dzięki Cornelii , która od zawsze trenowała siatkówkę. Rozległ się gwizdek i obie trenerki zgłosiły chęć zmiany graczy. Na miejsce Flory , która nie do końca wiedziała gdzie jest weszła Darcy a na miejsce Tecny która się zmęczyła ( za dużo netu) miała początkowo wejść Stormy... No ale ... Jak to zwykle bywa ze Stormy ..zgubiła się. Icy wściekła poszła jej poszukać. Zastała ją płaczącą w przebierlni.
-co się stało? - zapytała Icy.
- Bo ja... chlip.. nie umiem zawiązać buta..
- Ty kretynko! one są na rzepy , daj pomogę ci raz , raz! - krzyknęła Icy poczym pomogła Stormy założyć buty i za rękę poprowadziła ją na salę.
W drużynie witch na miejsce Irmy - która w ostatnim czasie przytyła i ma problemy z kondycją weszła Elyon. Dotychczas prowadził winx ale od czasu wejścia Stormy na boisko dziewczyny zaczęły szybko tracić punkty. Piłka odbijała się od Stormy jak od słupa telegraficznego a ona biedna nie wiedziała o co chodzi , i "czemu wszyscy na nią krzyczą".Darcy z wściekłości zaczęła odpijać piłkę głową i o dziwo to przynosiło sukces.
10 minut do końca kiedy mecz przerwał przeokrutny wrzask Stelli:
- aaaaaaaaaaaaa!!!!!! Ja mam grać o to???? !!!- wrzasnęła w stronę Bloom wskazując na żółte buty. - To są gumowe kalosze a nie piękne buciki , o których z takim zapałem opowiadałaś. Nie gadam z tobą
Bloom


I tymi słowami Stella pożegnała zgromadzonych. Wtedy Cornelia spojrzała na buty i krzyknęła do Will:
- Ty chyba żartujesz! Spociłam swoją koszulkę żeby grać o gumowe kalosze? - rzuciła
Cornelia poczym pobiegła za Stellą.
Zdenerwowana Stella wyszła z szatni i zmierzała przez boisko na przystanek autobusowy. Wtedy Cornelia ją dogoniła :
- Stella czekaj! Nie podzielam zdania Will , nie jesteście chude i nie macie krzywych nóg i koślawych oczu. oooo , jaka fajna torba pokaż!
- Kupiłam w "torbexie" , firmowa. - odrzekła dumnie Stella. Dziewczyny znalazły wspólny język i razem ruszyły w kierunku autobusu. Stella nieomieszkała pochwalić się też nowonabytym perfumem "pachysmak"


Na dalsze rewelacje nie trzeba było długo czekać. Flora siedząca na ławce rezerwowych podeszła do Irmy , z którą od jakiegoś czasu wysyłała sygnały migowe:
- Wiesz Irma , to okrutne ,że twoja drużyna stwierdziła ,że jesteś gruba i nie masz kondycji. Masz za to śliczną buzię :)
Na Irmę to podziałało i razem z Florą opuściła salę gimnastyczną.


W te same ślady poszły Tecna i Elyon. Za Tecną ruszyła Muza do której dołączyła Hay lin i wspólnie z Muzą stwierdziła ,że obie mają skośne oczy i że to fajnie.



Za Muzą poleciała Layla a za nią Teranee , która wyznała Layli ,że cieszy się ,że ona też jest brązowa , bo w podstawówce zawsze się z niej śmiali i mówili ,że przed lekcjami dla niepoznaki tarzała się w gównie. Layla wyrozumiale poklepała nową koleżankę w ramię i razem zniknęły z pola widzenia. Na parkiecie została tylko Bloom i Will , bo Trix , wściekłe ,że nie mogą już grać i ,że winx je porobiły wyszły z sali. Bloom podeszła do Will z tymi słowami:
- Will... Jesteśmy wysłanniczkami dobra.. A kłócimy się o buty.. Możesz je wziąć.
- Masz rację , nie powinnyśmy się kłócić i marnować energii na mecz , który ma na cely jedynie rozwiązanie naszego konfliktu. Ty weż te buty.
- OK! przydadzą mi się na bagnach ! :)



I tym przyjemnym akcentem zakończył się mecz siatkówki Winx i witch. Z jakim wynikiem? remis...był chyba.. albo nie? Nie wiadomo bo kiko wleciał na tablicę myśląc że czerwona 1 to marchewka , i razem z nią spadł na ziemię.

tekst, ilustracje by:




JENNIFER O'NEAL(DARCY) : JEJ DROGA DO SUKCESU


Dla tej dziewczyny Droga do sukcesu nie była łatwa. 5 Długich lat czytania dramatów z podziałem na role, recytowania z pamięci ogłoszeń matrymonialnych , nauki śpiewu u najwybitniejszych babć kościelnych nie dawało rezultatu: Jenny nie mogła dostać roli. Próbowała w konkursie talentów , ale ją wyśmiano , poszła na casting do disneya ale tam powiedziano jej bezceremonialnie: "Przykro nam jest pani za chuda i ma krzywe nogi nasze suknie na panią nie pasują"
Zdesperowana poleciała z USA w sam środek Europy do romantycznych Włoch - jak powiedziała rodzinie - na wakacje. Tam przechadzając się w te i z powrotem , zachaczając o sklepy rybne natknęła się na fastfood McDonalds i ..postanowiła wejść. "Muszę przytyć" stwierdziła pchnąwszy metalowe, ważące pół tony wrota McDonalds'a z napisem "ciągnij". Nie dała rady otworzyć. Pchnęła jeszcze raz. Też nic. Wzięła 5 metrowy rozpęd i z całej siły uderzyła drzwi głową. Nic..
- Cholera! czemu mi nigdy nic nie wychodzi! - zawyła z guzem na czole.
Temu wszystkiemu przyglądał się pewien obcy pan w garniturze. Powstał z metalowego krzesełka i podszedł do łkającej Jenny, poczym pociągnął za klamkę. Drzwi uchyliły się a Jenny weszła. Wszyscy się jej przyglądali.
- no co? Poproszę tą bułe. - powiedziała do ekspedientki wskazując na McFlaka ze świerzych paznokci bawoła.
- Muszę przytyć. - stwierdziła płacąc, a ekspedientka patrzyła na nią podejrzliwie.- Nie chcą mnie do filmu. Co za życie , co za los! Nie będę sławna.
Ekspedientka przeprosiła na chwilę , poczym wyszła i poprosiła ochronę o drobną przysługę. Dwóch wielkich osików podeszło do biednej Jenny i chwyciło ją za ręce.
- nie dostanie pani bułki , prosz stąd wyjść.
- Ani mi się śni! Zapłaciłam za bułę , otworzyłam drzwi a teraz zjem tego McFlaka na tym oto krzesełku!!!!!! - wydarła się, poczym powaliła ochroniarzy na łopatki. Ludzie zamilkli wpatrzeni w całe wydarzenie. Jenny spostrzegła ciążące na niej spojrzenia jedzących ludzi. Po chwili rozległ się oklask jednego obywatela słonecznej Italii. Był to nie kto inny jak sam Zenon Purt! Reżyser serialu " THE WINX CLUB"
- To było wspaniałe! Ileż pani ma siły mimo takiego chudego acz zgrabnego ciałka! Zapraszam panią na Casting!
I zaczęło się. Jenny przyszła o 7 rano - punktualnie. Na przesłuchaniu przedstawiła swoją rolę śpiewająco! Tyle tylko ,że przygotowała się do roli Knuta. Na szczęście to bardzo rozśmieszyło całą ekipę a Pan Zenon Purt postanowił ,że muszą się odbyć zdjęcia i że Jenny ma szansę na główną rolę. została więc przebrana w strój wróżki :



Okazało się jednak ,że jej włosy po pofarbowani zamiast czerwone wyszły jak kupa. Pan Zenon będąc pewnym ,że musi obsadzić Jenny w jakiejś roli , zaproponował jej rolę Brandona albo Darcy z trix. Jenny oczywiście zgodziła się na Darcy i od tego czasu jest naszą ulubioną czarownicą, a jak sama mówi "i tak dobrze się nie czuła w przykrótkawej spódniczce i z mnóstwem brokatu w uszach".

text, ilustracje by:



21:02, gryffin77 , NR.1
Link Komentarze (67) »
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki: